Dworzec myśli

Tragicznie

Nieco dzienności Ogólne

Zastanawiałem się, czy pisać na temat dzisiejszej tragedii czy też nie. Wygrały emocje, których dzisiaj mi nie brakowało.

Obudzony telefonem od mojej płaczącej matki, nie w pełni świadomy tego co do mnie mówi, dowiedziałem się o dzisiejszej katastrofie. Sprawdziłem skrzynkę z wiadomościami - na niej seria smsów informująca mnie tylko o jednym. Nie mogłem w to uwierzyć. Przez cały czas sądziłem, że jest to jeden wielki żart. Moje oczy otworzyły się szerzej, gdy tuż po włączeniu komputera i przeglądnięciu kilkunastu serwisów internetowych z Polski i zagranicy otrzymałem potwierdzenie tego, czego mój umysł nie był w stanie przyswoić.

Z początku nie wiedziałem co mam w takiej sytuacji począć. Całe to zdarzenie, splot wydarzeń i okoliczności, rozmiar tragedii - to wszystko wydawało mi się okrutnie groteskowe, po prostu nieprawdopodobne. Nawet kiepski political fiction nie pozwoliłby sobie na taki odskok od rzeczywistości. A jednak, takie przypadki również się zdarzają.

Tym, co w szczególności zaintrygowało mnie w dzisiejszym dniu, była moja reakcja na to całe zdarzenie. Podświadomie niejako, naruszając cienką granicę symbolicznego wyrażania powiązania z narodem, czułem przeszywające moje ciało przygnębienie i smutek. Uczucie to nie było skierowane jednak wobec konkretnych osób, które poniosły w tej katastrofie śmierć i bez wątpienia były wielkimi postaciami na tle polskiego społeczeństwa. Całość moich emocji skierowana była na stanowiska jakie te osoby piastowały, władzę i urzędy jakimi reprezentowały Polskę. Sam nie wiem czym było to spowodowane, czy to przez poczucie woli powszechnej w wydaniu Rousseau , czy też przez skuteczny wybieg socjologiczny. Nie wiem. Mimo to jestem w stanie powiedzieć, że w dzisiejszym dniu poczułem szczególną więź z narodem, z państwem. Chciałem dzierżyć w ręce flagę, chciałem pójść do kościoła jako miejsca, w którym od wieków jednoczą się Polacy, wspierając się wzajemnie oraz pielęgnując swoją wiarę w lepsze jutro. Cały czas moje myśli wybiegały gdzieś dalej, chcąc skoncentrować się na tym, co stanowi istotę narodu. Co czyni polski naród takim silnym, wyjątkowo emocjonalnym, specyficznym w swoim działaniu. Doszedłem do wniosku, iż dużą rolę odgrywa w tym wszystkim zinstytucjonalizowany katolicyzm, który towarzysząc Polsce od X wieku, stanowił i wciąż stanowi drugi filar tego,co możemy zdefiniować pod pojęciem szeroko rozumianej polskości. Zapewne zostanę w tym wypadku posądzony o generalizowanie, jednak czy abstrahując od indywidualnego, jednostkowego postrzegania rzeczywistości i przenosząc się na wymiar ogólny nie odnajdziemy w historii pewnych analogii związanych z relacjami na płaszczyźnie państwo-kościół? Kraje muzułmańskie z dumą prezentują jedność ummy muzułmańskiej - dlaczego zatem nie manifestować w Polsce jedności wiary katolickiej? Zapewne wielu obawia się odrzucenia przez zlaicyzowany Zachód oraz bycia odbieranym jako obywatel kraju religijnego, w którym to, wedle powszechnego uznania, panować by miało zacofanie oraz ograniczona, pod względem liberalnym, wolność. Czy warto zatem brnąć w tą stronę? Niech każdy oceni to wedle własnego uznania, bo jak już wcześniej wspomniałem, to jest tylko moje drobne spostrzeżenie.

Nie, nie jestem nacjonalistą.

"No to nic, do zobaczenia w nowej rzeczywistości"

Żegnający się pod pomnikiem mężczyzna

10 kwietnia 2010 23:09:11

Dodaj komentarz

Zdjęcie ręki własnej
Tekst z Björk - Joga
Okraszenie go mazidłami wszelkimi Fiolka
Dopisanie xHTMLa i CSSa anoriell